Pamiętam, kiedy Hanka zaczęła stawiać pierwsze kroki i pomyślałam, że trzeba zatem kupić buciki. Jaki to był koszmar! Najpierw naczytałam się w Internecie, jakie w ogóle powinny być pierwsze buty. Oczywiście nie brakuje sprzecznych informacji – a to zapiętek sztywny, a jednak nie, bo lepszy miękki. I bądź tu człowieku mądry!

Cały czas myślałam o tym, żeby nie zrobić dziecku krzywdy. Tak, tak – nieodpowiednie buty mogą narobić sporo szkód. I wcale nie chodzi o to, żeby już na początku profilaktycznie kupować dziecku ortopedyczne obuwie! Z radami takiego właśnie zakupu też się spotkałam. Błąd. Jeżeli nie ma zalecenia lekarza, to po co? Bo dziecko będzie lepiej chodziło? Bzdura. Czy my profilaktycznie nosimy aparaty na zębach, żeby uniknąć krzywego zgryzu? No nie. Przecież dla tych małych nóżek najlepsze jest bieganie boso, po zróżnicowanym podłożu. Wtedy noga odpowiednio pracuje. No dobra, ale nie puszczę dziecka po chodniku w skarpetkach…
Naczytałam się, wybrałam z tego chaosu najważniejsze dla mnie informacje i mogliśmy w końcu wybrać się na poszukiwania butów idealnych. Udało się, pierwsze buciki zakupione. I tak zastanawiałam się, czy na pewno dobrze wybraliśmy i czy Hance wygodnie. Ładnie chodziła, wszystko było ok, więc odetchnęłam.
Poznaj kilka moich zasad zakupu butów dla dziecka. Mam nadzieję, że ułatwi Ci to podjęcie decyzji.

Nie kupuję używanych

Nie mam problemu z używanymi rzeczami. Sama lubię buszować po second handach i spora część garderoby Hanki to rzeczy odkupione od innych mam. Jednak nigdy nie kupię używanych butów sobie, a co dopiero dziecku, którego nóżka cały czas rośnie, zmienia kształt. Szczególnie na początku, kiedy małe stopy są takie pulchne i odpowiednio się kształtują. No i właśnie, do czego zmierzam z używanymi butami – but i jego wkładka dopasowują się do stopy. Jak już wkładka zmieni kształt, to nie odkształci się przy kolejnym właścicielu, żeby ponownie się dopasować. To ważne, żeby dziecko nie uczyło się chodzić w takich rozchodzonych butach. 
Hanka jest już większa. Uczenie się chodzenia ma już za sobą. Mimo wszystko nie kupię jej używanych butów. Noga w tym wieku szybko rośnie i zmienia kształt. Chcę, żeby dobrze się czuła w bucikach. Już łapiesz się za głowę na myśl o cenach nowych butów? Ja też się tego obawiałam. W zasadzie co 3 miesiące trzeba kupić nowe, a ceny niektórych marek są powalające. Nie ma tragedii 🙂 Lato i ten kawałek jesieni Hanka przechodziła w trampach Befado. Polska firma, która ma rewelacyjne ceny. Lubię też zaglądać do TK Maxx, gdzie można znaleźć wiele świetnych marek po okazyjnych cenach, np. buty Naturino, które normalnie kosztują ponad 300 zł, tam kosztują o połowę mniej. W Deichmannie polecam markę Elefanten. Może nie powalają designem, ale są ze skóry i w przystępnej cenie. Tam właśnie kupiliśmy pierwsze buciki, które sprawdziły się rewelacyjnie. Zajrzyjcie też do CCC. W kolekcji Lasocki Kids można znaleźć wiele ciekawych modeli. Te buty również są ze skóry.

Nie kupuję przez Internet

Wiem, że w mniejszych miejscowościach trudno kupić coś dobrego w sklepach stacjonarnych. Ceny w Internecie kuszą i wybór też jest ogromny. O ile dla siebie mogę kupować buty w sklepach internetowych i mam kilka ulubionych sklepów, w których wiem, że dany rozmiar zawsze będzie pasował, tak z butami dla dziecka nie mam takiej pewności. W każdym sklepie widzę, że jest inna rozmiarówka. W jednym odpowiedni rozmiar dla Hanki to 22, a w innym 23. Bez przymierzenia nie kupię. Zamawiając przez Internet, zawsze oczywiście jest możliwość zwrotu, ale wychodzę z założenia, że szkoda zachodu. Najpierw czekasz na przesyłkę, później czekasz, aż zwrot dojdzie do sklepu i znowu czekasz, aż dostaniesz odpowiedni rozmiar, albo kasę. Zakup butów trwa 2 tygodnie, a przecież potrzebujesz ich na już. Wolę poświęcić jeden dzień na wycieczkę po kilku sklepach i mieć problem z głowy.

Mierzę stopę i buty

Mierzenie butów dziecięcych uważam za konieczne. Tylko skąd mam wiedzieć, jaki rozmiar wybrać? Kiedy już planujemy zakup butów, kładę kartkę na podłodze, stawiam Hankę na kartce, odrysowuję stopę i przycinam patyczek na długość nóżki. Zanim zacznę zakładać jej kolejne pary butów w sklepie, najpierw sprawdzam patyczkiem czy rozmiar jest dobry. Mam niecierpliwe dziecko, więc przymierzanie musimy ograniczyć do dwóch par. Dzięki patyczkowi mogę wybrać konkretne buty i nie spędzamy w sklepie kilku godzin. Bardzo ważne jest też, aby dziecko parę minut pochodziło w sklepie w przymierzonych butach. Wtedy obserwuję, jak stawia stopy, czy wszystko jest ok.
Jeżeli czeka Cię zakup butów dla swojej pociechy, mam nadzieję, że choć trochę Ci pomogłam. W kwestii znalezienia odpowiedniego rozmiaru i rodzaju butów pomocny dla mnie był film Pawła Zawitkowskiego. 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać 😉 Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:
– skomentować wpis tutaj
– skomentować wpis na fanpage Bizimummy
– polubić fanpage Bizimummy (klik)
– udostępnić wpis swoim znajomym