Jestem mamą - wygrałam pewność siebie

16:32 bizimummy 3 Comments


28 października minie 18 miesięcy odkąd jestem mamą. W tym czasie przeżyłam wiele krytycznych chwil. Myślałam, że nie dam rady, że to nie dla mnie, że za wcześnie. Wylałam sporo łez i wykrzyczałam dużo słów. Pewnie często czytasz, jak trudno być mamą. Macierzyństwo to nie tylko rozgoryczenie i brak snu. Przez te 18 miesięcy przeżyłam więcej chwil przepełnionych szczęściem niż przez całe życie. 

Nagrodą za te wszystkie trudy jest bezwarunkowa miłość. Nie ma nic cenniejszego. Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że dzięki byciu mamą wygrałam coś jeszcze - pewność siebie. Zawsze należałam do osób wygadanych. Nie spuszczałam wzroku, kiedy ktoś na mnie patrzył. Mimo wszystko udawało się niektórym mnie zawstydzić i zdarzały się chwile, w których wątpiłam w siebie. Jak jest teraz? Nie pamiętam, kiedy ostatnio czułam się zawstydzona. 

Poród pamiętam, jakby to było wczoraj. Każdy szczegół, emocje na zawsze zostaną ze mną. Pamiętam też strach narastający z każdym dniem zbliżającym mnie do tej chwili. Świadomość, że muszę to przeżyć i nie mam innego wyjścia, wcale mi nie pomagała. Nie pomagały mi rozmowy z kobietami, które miały to już za sobą. 

W ostatnich dniach ciąży już w myślach błagałam, żeby urodzić. Pomimo strachu chciałam przez to przejść. I stało się. Pisałam o tym, że w czasie porodu Skiba nie mógł mnie wspierać (możecie o tym przeczytać tu), więc tym bardziej się bałam. Nie było odwrotu. Na szczęście cała akcja trwała krótko i już Hania leżała na moich piersiach. To był moment, w którym poczułam się, jakbym była postacią w grze i ktoś właśnie doładował mój stan pewności siebie na maksa. Dałam radę. Sama! Już wszystko jest ok i nie muszę się bać. Sprostałam zadaniu. Zrobiłam to, do czego zostałam stworzona. Urodziłam dziecko. 

Później pojawił się inny strach. Już nie bałam się bólu, ale tego, jaką będę mamą. Trudne początki podcięły mi skrzydła. Wiele razy płakałam w poduszkę i zagryzałam wargi. Tak bardzo chciałam, żeby było idealnie. Moje wyobrażenie macierzyństwa odbiegało od rzeczywistości. Wsparcie Skiby było wtedy nieocenione. Dzięki niemu i jego wytrwałości nagle wszystko się zmieniło. To był moment, w którym dotarło do mnie, że nie jest ważne, co inni myślą. Że te wszystkie obrazki przeszczęśliwych mam, to tylko urywek z całego trudnego dnia. Że nie mogę się wszystkim przejmować i wiecznie spinać. I znowu ktoś wbił mi w tyłek zastrzyk z porządną dawką pewności siebie. 

Dzisiaj, kiedy już przezwyciężyłam te najgorsze chwile, czuję, że mogę wszystko. Nie ma rzeczy niemożliwych. Owszem, nadal zdarzają się trudne momenty. Czasem też ryczę w poduszkę, chociaż teraz już sporadycznie. Jestem o wiele silniejsza i bardziej pewna siebie niż przed ciążą. Chodzę z uniesioną głową. Jestem dumna z siebie. Jestem mamą.

3 komentarze:

  1. Bardzo fajny post! Bardzo motywujący tekst i mówię do siebie - wszystko przede mną! To, co przeszłaś tylko Cię wzmocniło, stałaś się silniejszą wersją siebie i o to chodzi w życiu; żeby z każdej "nie-łatwej", wręcz niewyobrażalnie trudnej sytuacji wychodzić z podniesioną głową i pokonywać swoje bariery, ograniczenia!! "Sky is the limit" Pozdrawiam, Dreammerin

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też pamiętam, jak bałam się porodu. Niby wszystko było zaplanowane, położna umówiona, torby spakowane, a potem życie napisało swój własny, całkiem inny scenariusz. Teraz, po latach, uważam, że miałam super poród, choć jednocześnie było to najbardziej traumatyczne wydarzenie mojego życia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś dumna - i dobrze! Jesteś bardzo mądrą kobietą. Wielokrotnie wydaje nam się, że nie damy rady, że po tej sytuacji nie będzie odwrotu, że coś nas pokona. A potem patrzysz wstecz i wydaje Ci się to błahostką ;-)

    OdpowiedzUsuń