Z czym mierzy się młoda mama

07:55 bizimummy 13 Comments


Kiedy dawno temu myślałam o swojej przyszłości, rodzinie i pracy, zakładałam, że dziecko pojawi się, jak już skończę 27/28 lat. Wiecie, jak to jest, najpierw studia, kariera i milion innych rzeczy. Stało się to trochę wcześniej, bo w ciążę zaszłam, kiedy miałam 24 lata. Nie ukrywam, że nie było to planowane, ale dobrze, że tak się sprawy potoczyły.


24 lata to dobry wiek na ciążę, pomyślisz. Jasne, że dobry. Świetnie się czułam, byłam cały czas aktywna zawodowo i nie tylko. Coś tu jednak nie grało. Nie byłam przecież smarkulą z gimnazjum z brzuchem tylko dorosłą kobietą. Nadal jednak coś nie grało. Mam koleżanki, które jeszcze wcześniej urodziły dzieci, a mi ciągle coś nie grało.

Według GUS w 2014 roku urodziło się ponad 376 tys. dzieci. Kobiety w wieku 20 - 24 lata urodziły nieco ponad 60 tys. maluchów. Najwięcej, bo przeszło 129 tys. dzieci urodziły mamy między 25 a 29 rokiem życia. Na drugim miejscu są kobiety w grupie wiekowej 30 - 34, które urodziły ponad 117 tys. dzieci. Widzicie różnicę? Byłam w zdecydowanej mniejszości.

Nie chcę wnikać, dlaczego kobiety później decydują się na dzieci. Motywy wielu mam raczej są mi znane. Nie oceniam, bo to nie moja sprawa. Opowiem Wam za to, z jakimi problemami borykam się jako młoda mama, a dokładnie chodzi o 3 problemy:
  1. Jestem najmłodsza - tak, wszędzie jestem najmłodsza! Na placu zabaw, w poczekalni przed gabinetem lekarza, w sklepie na dziale dziecięcym. W szkole rodzenia też byliśmy najmłodszą parą. Teraz już się tym nie przejmuję, ale na początku było to dosyć krępujące. Wiele razy pytano mnie o wiek i po odpowiedzi słyszałam z politowaniem: "Oooo, ale jesteś młodziutka". Poważnie? Zawsze miałam wrażenie, że te starsze mamy cisną we mnie piorunami z oczu. Nie było to przyjemne i przełożyło się na to, że nie kumpluję się z mamami z osiedla. Nie umawiałyśmy się na wspólne spacery, kawy czy zakupy. Nie czułam nigdy potrzeby integrowania się. Jedynie pogadam sobie z sąsiadkami, które mają synów w wieku Hanki. Lubię towarzystwo moich bezdzietnych znajomych. 
  2. Jestem głupsza - no przecież taka młoda, to nic nie wie. Trzeba jej koniecznie doradzić. A przepraszam, czy to, że jestem parę lat młodsza, oznacza, że nie mam instynktu macierzyńskiego? Zaskoczę wszystkich, bo mam. Wychowywanie dziecka idzie mi chyba całkiem dobrze, więc dziękuję za życzliwe rady. 
  3. Jestem gorsza - nie wiem, co robię, wracając do pracy po 8 miesiącach urlopu macierzyńskiego. Nie wiem, co robię, wysyłając dziecko do żłobka. Wiecie ile nasłuchałam się komentarzy? "Takie maleństwo do żłobka? Ja bym jeszcze nie wracała do pracy". Świetnie, nie wracaj, Twoja sprawa. Ja pozostanę nieodpowiedzialna i będę pracować.
Te 3 problemy sprawiały, że nie czułam się komfortowo i trochę czasu zajęło mi, zanim olałam sprawę i przestałam się przejmować. Chyba nikt nie lubi dziwnych spojrzeń i komentarzy. W końcu zrozumiałam, że przecież mój wiek niesie za sobą same plusy! O plusach jednak innym razem.

13 komentarzy:

  1. Oj znam te uczucia. Ja jestem jeszcze młodsza niż Ty, bo dziecko urodziłam w wieku 20 lat - spotkałam wiele spojrzeń przekazujących współczucie lub tych, które już na wstępnie oceniało mnie jako patologię.. Trudno - nam to nie przeszkadza być szczęśliwymi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem skąd się to bierze. Najważniejsze, że jesteście szczęśliwi :) Zdradzę, że moja mama w wieku 20 lat miała dwoje dzieci! No, ale czasy się zmieniają...

      Usuń
  2. Moja mama urodzila majac 19 lat ja jestem w ciazy i urodze majac 20. Niby nikt nie prawi wielkich uwag oprócz babć jednak wzrok cioć dobija. Kupują ciuszki i cieszą się z maleństwa, ale mam wrażenie że wszyscy po porodzie naj chętniej by mi je zabrali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj się i nie daj się :) Nie ważny jest wiek, ale miłość do maleństwa, a tej z pewnością nie będzie Wam brakowało!

      Usuń
  3. Ja urodziłam w wieku 28 lat, a i tak nie kumpluję się z okolicznymi mamusiami, bo po prostu nie lubię, jestem odludkiem ;-) Tak że pod tym względem głowa do góry!
    Co do doradzania - z jedną koleżanka, od kiedy urodziłam dziecko, straciłam kontakt. Bo nagle okazało się, że ona, jako matka dwójki, ma całą masę porad, z których nie korzystając staję się sadystką, egoistką itp. itd. Dziękuję, postoję.
    Do pracy też wracam, jak wiesz, i też się już na ten temat nasłuchałam. Że dlaczego żłobek, że to najgorsze zło. Z chęcią przygarnę nadmiarowe miliony, jak ktoś ma, i opłacę sobie nianię oraz spłacę kredyt za mieszkanie. Nikt nie ma? Oooo, no cóż. Moja strata.

    Trzymaj się młoda mamusiu! My już będziemy zapylać o lasce, podczas gdy Ty będziesz nadal szaleć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam w klubie odludków :D Nie lubię wymieniać się doświadczeniami o kupkach, wysypkach i innych dziwnych rzeczach. Nie lubię pytań pt. a Twoja zaczyna już mówić? Jeśli bezdzietni znajomi pytają mnie o Hankę, odpowiadam w kilku zdaniach co aktualnie się dzieje i przechodzimy do innych tematów. Na placu zabaw wygląda to tak, że ja siedzę na ławce, a Skiba biega za młodą i zagaduje mamusie. Pierdoła z niego jest! :D
      Praca i żłobek to w ogóle temat rzeka. Najważniejsze dla mnie jest to, że Hanka dobrze się tam czuje. Uczy się wszystkiego od starszaków, jest towarzyska, cieszy się jak tylko zbliżamy się do żłobka. I nawet gdybym miała kupę kasy, to uważam, że warto posłać dziecko do ludzi.
      Parę lat i sama będę o lasce gonić inne mamy :D

      Usuń
  4. Pewnie że głowa do góry , kiedyś byłybyśmy już nawet "stare " jak na pierwsze dziecko a teraz odwrotnie . Zdecydowanie czasy sie zmieniają . Myśle że absolutnie powinno sie nie przejmować komentarzami , "dobrymi radami" i pouczaniem ale wiem z doświadczenia że niestety czasem tak ciężko..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko, ciężko :) Ja potrzebowałam trochę czasu, zanim pomyślałam: "To moja sprawa i nikomu nic do tego!"

      Usuń
  5. Tak jak piszecie czasy sie pozmieniały , kiedyś byłybyśmy już "starsze mamuski" teraz odwrotnie. Sama urodziłam w wieku 23 lat. Jest ok daje sobie dobrze chyba rade:) Faktycznie komentarze , "dobre rady " itp mogą denerwować powinno sie je brać z dużym dystansem i zdać sie na własny instynkt . Niestety z doświadczenia wiem że ciężko czasem odpuścić , nie denerwować sie i dac na luz..

    OdpowiedzUsuń
  6. Heej nie jesteś najmłodsza :P Ja w ciąze zaszłam mając 21, urodziłam -22 i ciąża była planowana. To ja chyba nienormalna jestem, chodząc w drugiej ciąży w wieku lat 25 :P Ja to dopiero nieodpowiedzialna byłam, bo roczne dziecko powierzyłam mężowi (FACETOWI!) i znikałam nawet na 12 godzin w pracy (z dojazdami), albo dziadkom.
    Akurat nie odczuwam tego, że gdzieś jestem najmłodsza, bo mam sporo znajomych młodych mam. Moja siostra to dopiero hardcor, bo w wieku 22 lat, to już miała trójkę :)
    Ja tam widzę same plusy młodego macierzyństwa. Nie przeszkodziło mi ono w pracy, w samorozwoju, znalazłam pasję, jaką jest blogowanie. Wiadomo- część znajomych się straciło, ale zyskało też wielu. No i po 30 będe miała święty spokój od pieluch (tak zakładał mój plan i się udało), mam gdzie mieszkać, bez kredytu na 30 lat, mam pracę, nie potrzeba mi do szczęścia więcej :) A dom z dziećmi, to zupełnie inny dom niż taki we dwójkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza to jakaś patologia! Hahaha
      A tak poważnie - to chyba właśnie zależy od towarzystwa. W moim bliskim otoczeniu tylko ja jestem mamą. Fakt, fajne jest to, że za kilka lat, jak już będzie komplet (dwójeczka) i Hania będzie się opiekowała młodszym rodzeństwem, ja będę miała luz, a reszta dopiero będzie myślała o wyprawkach :D

      Usuń
    2. Patologia :) A niech jeszcze trzecie się trafi (nie planuję :P), to już w ogóle :P
      Właśnie ten luz, za kilka lat jest kuszący. Odstawiasz podrośnięte dzieci do szkoły/przedszkola i masz wolne, w weekend do dziadków i wyjeżdżasz :P Życie po 30, wolne od kolek, pieluszek i ząbkowania ;)

      Usuń
  7. A ja podziwiam takie młode mamy, sama zostałam mamą dość późno i trochę żałuję że tak długo czekałam
    www.puffa.pl

    OdpowiedzUsuń