3 rzeczy, które wkurzają mnie w blogach parentingowych

08:44 bizimummy 23 Comments


Przychodzi taki czas w życiu kobiety, kiedy zaczyna szukać informacji o porodzie, wyprawce czy wychowywaniu dzieci, norma. Taka świeżynka, która dopiero dowiedziała się, że jest w ciąży i trochę ją to przerasta (mnie przerastało), prosi o pomoc wujka Google. Dzięki wujkowi trafia na bloga.


- O, to jest zabawne, to całkiem przydatne. Tylko taki kocyk jest ok? Dobra, to muszę kupić. Blogerka wrzuciła zestawienie fajnych blogów, więc odwiedzę inne - no i tak to leci. Nagle okazuje się, że na Facebooku lubisz same blogi mam, a w Twoich aktualnościach wyświetlają się tylko zdjęcia dzieci.

Są takie blogi, które odwiedzam już od ponad roku. Są takie, które dopiero odkryłam i polubiłam od pierwszego wejrzenia. Są takie, u których z niecierpliwością czekam na nowy post, bo  wiem, że będzie świetny. Ale są też takie, które przestały mnie interesować, bo jako świeżynka łykałam wszystko, a teraz mam już własne zdanie na wiele spraw związanych z dziećmi. Żebyśmy się dobrze zrozumieli - nie jestem ekspertem i każdego dnia uczę się czegoś nowego dzięki mojej niesfornej córce. Jeżeli jest to koniecznie, nie mam problemu z proszeniem o radę.

Teraz, jak już jestem o 16 miesięcy mądrzejsza, dostrzegam kilka rzeczy na blogach parentingowych, które wkurzają mnie strasznie. Oto one:

1. Wyrodna matka - czy to jest jakaś moda na kreowanie siebie na wyrodną matkę? Czy to jest fajne? Odnoszę wrażenie, że określenie "wyrodna matka" stało się cool i mamy chcą takie być. Sprawdźcie, co się kryje pod hashtagiem #wyrodnamatka na Facebooku i Instagramie. Dziecko zjadło suchą bułkę zamiast obiadu - wyrodna matka. Matka wyszła na godzinę z domu, zostawiając oczywiście młode pod opieką taty - wyrodna matka. Matka kupiła sobie ciuch - wyrodna! No błagam! Czy to jest śmieszne? Dla mnie nie. Niby wszystko z przymrużeniem oka, ale co ma myśleć świeżynka, która nie wie jeszcze co ją czeka? Myśli sobie pewnie, że musi być perfekcyjna! Nie może odstąpić dziecka nawet na krok, nie może zrobić nic dla siebie, a w posprzątanym na błysk domu zawsze musi czekać pyszny obiad. W innym wypadku będzie wyrodną matką.

2. Tata ofiara losu - Panowie czytajcie uważnie, bo staję w Waszej obronie! Czy naprawdę połowa ojców to kompletne niezdary, które nie potrafią dobrze założyć pampersa? Na wielu blogach czy ich fanpage'ach spotkałam się z tym, że jakiekolwiek wzmianki o tacie kończą się na tym, że tata do niczego się nie nadaje i można się z tego pośmiać i potrafi tylko wkurzać swoją małżonkę. Z tego drugiego nie można się śmiać, tylko trzeba głęboko współczuć. Serio? Przestańmy robić z facetów ofiary losu! Dobra, raz się zdarzyło, że Skiba założył Hance koszulę tył na przód, bo nie ogarnął, że koszula jest zapinana na plecach. Zdarza się. Ale na miłość boską wiem doskonale, że mogę spokojnie wyjechać na tydzień, a jak wrócę, to dziecko będzie syte, wyspane i szczęśliwe. Ba, pewnie zaskoczy mnie jakąś nową umiejętnością, którą ćwiczyło cały tydzień z tatą. Tak czy inaczej, nie śmieszy mnie wyśmiewanie facetów jako ojców, szczególnie takie na siłę, żeby było zabawnie.

3. Ogólne niedbalstwo - przysięgam, że na początku 2 razy czytałam mój wpis, zanim go opublikowałam. Teraz czytam 5 razy, poważnie. Jakaś jedna literówka zawsze może się zdarzyć, jesteśmy tylko ludźmi. Chociaż nie piszemy postów w zeszycie, tylko w edytorach, które same wyłapują błędy! Oczywiście ja też nie jestem idealna, ale często mam wrażenie, że jakiś post powstał w 5 minut na telefonie, w czasie jazdy samochodem. To dotyczy blogów w ogóle. Nie widzę sensu postowania na siłę bez przemyślenia. Moim zdaniem to lekceważenie czytelnika i robienie sobie krzywdy. Jeżeli jakość spada, to czytelnicy odchodzą.

Te 3 rzeczy najbardziej mnie wkurzają. Wyżaliłam się. Ostatnio zweryfikowałam swoją listę obserwowanych blogów i jakoś tak mi lżej. A w aktualnościach na Facebooku nie widzę już tylko dzieci :)

23 komentarze:

  1. Zgadzam się ze wszystkimi punktami, mimo że do macierzyństwa jeszcze mi daleko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze napisane ;)
    Mnie drażni już ten cały parenting-tak generalizuję-te same tematy, te same kocyki i ubrania plus kupy. Nudzi mnie to

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;)
      Powiedzmy sobie szczerze - niektóre tematy zostały przemielone na milion sposobów. Mimo to można mieć pomysł na bloga i nie powielać tych samych rzeczy.

      Usuń
  3. Eeeej ukradłaś mi wpis :P Mam podobny w roboczych od chyba miesiąca :P Ale u mnie bardziej w tematach wkurzają :) A do pkt 3 się przyznaję. Wiele razy zdarza mi sie literówka, szczególnie jak piszę szybko i w emocjach. Później dopiero czytam, po publikacji, i poprawiam :) I z interpunkcją mam problem- przyznaję :) Poczytniejsze są u mnie właśnie te teksty, napisane w 5 minut na kolanie, niż te, z którymi męczę się tydzień czy dwa. W ogóle ostatnio nie zaglądam do popularnych blogów rodzicielskich. Wolę te mniejsze, osób które znam osobiście (a sporo się w blogosferze już poznało), niż tych dużych, gdzie co drugi jest sponsorowany, albo o niczym :)
    Punkt drugi wkurza mnie niesamowicie, a jest do tego stopnia irytujący, że trafiałam na blogi samotnych matek, gdzie pisały o ojcu dziecka wręcz "dawca". Ja rozumiem, że on je zostawił czy coś, dzieckiem się nie interesuje, ale to zostaje, a dziecko może za kilka lat odnowić kontakt z ojcem i jak to będzie wyglądało? U mnie z kolei znajdziesz wpisy o tym jak bardzo ważna jest rola ojca i żeby nie traktowac ich stereorypowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza polecam internetowy korektor tekstów. Sama też korzystam. Nie jestem alfą i omegą ;)
      Jeżeli chodzi o rolę ojca, to jej lekceważenie jest straszne. Ja też chcę zaznaczać, jak ważny jest tata :)

      Usuń
  4. Rękami i nogami i piersią karmiącą podpisuję się pod punktem 3. Niska jakość treści dyskwalifikuje blog, nawet jeśli temat jest ciekawy. Zbyt dużo nas jest. Zawsze znajdzie się ktoś, kto napisze o tym lepiej.
    Co do 1 i 2 - dla każdego znajdzie się miejsce w sieci. W różnych momentach macierzyństwa potrzebuję różnych treści. Wolnoć blogerze na sowim serwerze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że zdjęcie dziecka jedzącego suchą bułkę opatrzone # z "wyrodnamatka" to żart, odreagowanie ciężaru oczekiwań, że mamusia zawsze ugotuje coś świeżego i z ekologicznych upraw. I chyba nawet świeżynka szybko nabywa dystansu. Ostatnie, co przyszłoby mi do głowy, to brać to dosłownie.
    Pod punktem 3 podpisuję się wszystkimi kończynami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, sama mam do tego dystans. Mimo wszystko uważam, że zbyt często jest używane to określenie i często na siłę.

      Usuń
  6. Mnie już nic nie drażni, choć na początku dużo tego było. Teraz staram się mieć do blogowania dystans i nie oglądam się na innych. To pomaga w rozwoju :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli coś nas drażni, to przynajmniej będziemy tego unikać na swoim blogu :)

      Usuń
  7. Jeśli chodzi o punkt e to podpisuję się w całej rozciągłości!!! Nie cierpię tego, że tekstami bloger nie szanuję czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie mąż opieprzał za każdym razem jak mówiłam o sobie "wyrodna matka" i po prostu przestałam to robić, bo to faktycznie jest bez sensu. Aczkolwiek faktycznie panuje na to jakaś dziwna moda, której sama uległam!
    Co do punktu drugiego - wczoraj, kiedy nie było mnie w domu cały dzień, zastałam po powrocie czyste, najedzone dziecko, zadowolonego męża i CZYSTE MIESZKANIE. Czystsze, niż je opuszczałam. Nie mam więcej pytań.
    Punkt trzeci - święta prawda i cieszę się, że poruszasz ten temat!!! Niestety masę błędów znajduje się we wpisach nawet najpopularniejszych blogów, co oznacza, że czytelnicy lub obserwatorzy po prostu nie zwracają na to uwagi lub przymykają na to oko. Smutne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że podzielasz moje zdanie :)
      Czekam na Twoją relację z Blog Fest! :D

      Usuń
  9. Tak bardzo się zgadzam :) A już z tą wyrodną (złą) matką, to już w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Prawda, że z czasem człowiek robi się bardziej wybredny. Czym bardziej się rozwija tym więcej oczekuje od blogów które czyta. Mnie denerwują powielające się tematy, ale ciężko ich uniknąć.
    A hasło wyrodna matka... wręcz przeciwnie. Pokazuje, że można wyluzować. Nie mam nic przeciwko.

    OdpowiedzUsuń
  11. Lecę przejrzeć moje wpisy w poszukiwaniu błędów!;p A tak serio to często nieuniknione, szczególnie biorąc pod uwagę posty ,,pisane na kolanie,, z dzieckiem u boku;). ,,Wyrodna Matka,, też mnie irytuje, konkretnie jej nowe znaczenie... Pozdrawiamy:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja myślę, że ta wyrodną matka się nie wzięła z kosmosu. Nie od dzisiaj takie zachowania kobiet były piętnowane takim właśnie określeniem. Myślę, że teraz kobiety traktują to z przymrużeniem oka stąd tak dosadnie nazywanie się w sieci. Teraz się już zrobiło tego za dużo i całość traci wg mnie sens.
    Ale nie ukrywajmy, że ocena "ona zrobiła coś tam coś tam, co z niej za matka" nadal jest na porządku dziennym. No i wyrażenie "co z niej za matka" w domyśle jest "co za wyrodna matka". Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jako mama i przeszła/być może wkrótce reaktywowana autorka bloga parentingowego nie mogę się zgodzić ze wszystkim, co napisałaś ;) Na pewno blogi parentingowe zaczynają być tak samo spopularyzowane jak lifestyle i ciężko wyłowić wartościowe treści. Mało która mama publikuje na tyle oryginalne posty, żeby chciało się do niej wracać. Większość jest o tym samym. Natomiast temat wyrodnej matki uważam za bardzo potrzebne odejście od modelu Matki-Polki Idealnej, której się wydaje, że każdego można krytykować, a tylko ona robi najlepiej. Jeśli przyszłe matki potrafią czytać ze zrozumieniem to zauważą, że wszystkie te wyrodne matki, karmiące bułkami to tak naprawdę duża dawka autoironii i próba pokazania, żeby się w macierzyństwie nie zatracić i nie dać zwariować, zwłaszcza przez inne perfekcyjne mamy. Model ojca niedojdy też odchodzi do lamusa. Powiedziałabym raczej, że większość mam zaczyna promować postać aktywnego super taty, który je odciąża i którego cieszy tacierzyństwo. Nie wiem, które blogi czytasz, ale ja na szczęście nie trafiłam na opisywane przez Ciebie tendencje :) Co zaś tyczy się niedbalstwa to oficjalnie nie toleruję czegoś takiego, dlatego tutaj możemy przybić sobie piątkę ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twoją opinię. Cieszę się, że jest inna, niż moja :)
      Przemawia do mnie to, co napisałaś. Dalej jednak uważam, że trochę za dużo tych wyrodnych matek ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  14. O matko, skad ja to znam! Czytasz mi w myslach!

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo słuszna uwaga z ta wyrodna matka. Wiele kobiet teraz kreuje się na taką. Nowa moda, cóż począć ;(

    OdpowiedzUsuń