Czy uda nam się wychować dobrze dziecko?



Jakiś czas temu spotkaliśmy się z naszymi przyjaciółmi, którzy, choć sami dziecka jeszcze nie mają, to Hankę uwielbiają. Gadka szmatka, od tematu do tematu i w końcu zeszło na dzieci i ich plany. Padło z naszej strony jakże znienawidzone przez niedzieciatych ludzi pytanie "To kiedy zamierzacie?". W trakcie rozmowy usłyszałam coś, co nieco mnie zdziwiło i skłoniło do przemyśleń. I nie chodziło wcale o potrzebę zwiedzania świata czy robienia wielkiej kariery. To nie były typowe rozważania bezdzietnych o ograniczeniach, poświęceniu i zmianach w życiu. Zupełnie poważni i przejęci powiedzieli: "Czasem tak się zastanawiamy, czy dobrze wychowamy dziecko".


Odezwała się idealna mamusia...



Jeszcze nie tak dawno temu (można powiedzieć, że wczoraj) matka idealna kojarzona była z multitasking woman. Piękna, zadbana, zawsze uśmiechnięta. Jedną ręką przytrzymuje swoje równie uśmiechnięte i pięknie wyglądające dziecko, w drugiej dzierży odkurzacz czy torbę wypełnioną zakupami. Codziennie rano przygotowuje śniadanie dla swojej wspaniałej rodziny. Po śniadaniu zrzuca z siebie stylową piżamkę i pantofelki, by założyć równie stylową garsonkę szytą na miarę i pójść do pracy. Po pracy ugotuje obiad, zajmie się dziećmi, upiecze bezglutenowe ciasteczka, wyprasuje dla każdego domownika ubrania, pomoże z zadaniem domowym, a na koniec dnia zadowolona ze swoich wyczynów wymyśli listę kreatywnych zabaw dla dzieci na kolejne dni. To takie standardowe.


Prezent dla 3-latka. 50 pomysłów na każdą kieszeń!

Prezent dla 3-latka - dla jednych to radość i przyjemność poszukiwania czegoś fajnego, a dla innych zmora. No bo co tu kupić takiemu 3-latkowi, który tak dużo już rozumie, sporo potrafi i chce się uczyć jeszcze więcej? Dziecko w tym wieku to nie maluch, któremu pomachamy pluszakiem przed oczami i będzie się cieszył. O nieeee... To już wymagający osobnik z konkretnymi upodobaniami.



Szybko, zdrowo i tanio, czyli 5 przepisów na super śniadania

Jedni zaczynają dzień tylko od kawy, potem długo, długo nic. Inni nie wyobrażają sobie dnia bez pysznego śniadania, które dodaje energii i stawia na nogi. Ja jestem zdecydowanie w tej drugiej grupie. Nie wyjdę z domu bez śniadania. Obowiązkowo rano wypijam gorącą herbatę, najlepiej z pokrzywy i zjadam coś dobrego. Dla mnie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia i od niego zależy moje samopoczucie. Dlatego zawsze w kuchni mam kilka śniadaniowych produktów, z których szybko mogę coś wyczarować. 


Jakie cechy powinno mieć dobre śniadanie? Powinno być szybkie. Przecież nikt rano nie dysponuje ekstra godziną na szykowanie wymyślnego dania. Powinno być zdrowe, czyli niech to będzie witaminowa i energetyczna bomba! Dobrze byłoby, gdyby było tanie. Kawiory odpadają, ale można wykorzystać masę innych produktów, które nie będą kosztowały krocie. I oczywiście śniadanie nie powinno być nudne. Zjadanie codziennie kanapek z serem i pomidorem jakoś mi się nie widzi, więc dbam o to, żeby było różnorodnie.

Jeśli zaglądasz tu regularnie, to pewnie czytałaś tekst o planowaniu zakupów na cały tydzień w ramach nauki oszczędzania (Uzupełniamy lodówkę. Jak na tym zaoszczędzić?). Planując zakupy, pomyśl też o śniadaniach. Tylko jak tu wymyślić na każdy dzień coś fajnego? Choć gotować bardzo lubię, to mistrzem noża kuchennego nie jestem i jakoś tak z tą kreatywnością kulinarną bywa u mnie różnie. Dlatego z pomocą przyszła do mnie Magda z fantastycznego bloga Saladbook (kliknij) i podrzuciła specjalnie dla Was bardzo fajne propozycje śniadań. Koniecznie odwiedź Magdę również na Facebooku (tutaj). To lecimy!

1. Koktajl idealny na śniadanie



Składniki:

2 banany
1 dojrzałe awokado
3 łyżki płatków owsianych (mogą też być jęczmienne/orkiszowe)
1 szklanka soku jabłkowego
1 łyżka miodu
Szczypta soli



Taka ilość składników da nam dwie duże szklanki koktajlu. Dzięki płatkom owsianym jest bardzo sycący i ma masę prozdrowotnych właściwości - w końcu awokado to jeden z super foods 😉

Co do awokado, jeśli całe awokado to za dużo dobra w jednym posiłku ( to kaloryczny owoc), można jedną połówkę zostawić na przekąskę.


2. Awokado z tuńczykiem



Składniki:

Awokado
Tuńczyk z puszki w sosie własnym (odcedzony)
Sok z cytryny i natka pietruszki







W miejsce pestki w awokado nakładamy odcedzonego tuńczyka. Przyprawiamy i gotowe. Szybkie i łatwe śniadanie. Jednego dnia możesz przygotować koktajl z połówki awokado, a następnego to danie.

3. Owsianka BEZ mleka, za to z owocami



Składniki:

Kilka łyże płatków owsianych
Szklanka wody
Odrobina masła i soli
Mrożone owoce jakie są na stanie (truskawki, maliny, wiśnie itd)







Płatki zalewamy wodą, dodajemy sól. Jak woda zacznie się gotować, dodajemy masło i garść mrożonych owoców. Całość gotujemy około 5 minut, aż owoce będą miękkie.

Takie śniadanie uwielbia moja córka. Czasem gdy mamy pomarańcze, na koniec dodaję do gotowej owsianki trochę cząstek i świeżo wyciśnięty sok. Pyyyyycha!


4. Zapiekane owoce pod kruszonką z płatków owsianych


Składniki na kruszonkę:
3 łyżki płatków owsianych
3 łyżki masła
1 łyżeczka cukru


Do tego owoce sezonowe





Przygotowanie tego śniadania wymaga nieco więcej czasu, ale uwierzcie, że warto. Wieczorem można przygotować kruszonkę na następny dzień i w ten sposób zaoszczędzić czas.

Płatki, masło i cukier mieszamy i zostawiamy w lodówce na noc. Do miseczki wrzucamy owoce sezonowe (idealne są brzoskwinie, maliny, truskawki), przykrywamy kruszonką i zapiekamy w temp 180°C przez 20 minut. W tym czasie możesz wziąć prysznic 😉

To danie jest idealne na śniadanie. Świetnie smakuje też na zimno, więc możesz je zabrać do pracy lub spakować dziecku do szkoły.

5. Śniadanie tradycyjne, czyli co na kanapkę???




Składniki:

Puszka czerwonej fasoli (np. typu Kidney)
Puszka tuńczyka w zalewie naturalnej
Pół łyżeczki chrzanu
Sok z połowy cytryny
3 łyżki wody
Sól




Jeśli z przepisu na awokado z tuńczykiem zostało Ci jeszcze trochę ryby, możesz ją połączyć z połową puszki czerwonej fasoli. Dodaj chrzan, cytrynę i troszkę wody. Wymieszaj składniki.

Pasta ma fajny kolor i zawiera rybę, która wcale nie będzie mocno wyczuwalna ( to taki mały trick na niejadki). Ciemny chleb z taką pastą i ogórkiem kiszonym jest boski!


Już mi ślinka cieknie! Szykuję listę zakupów na kolejny tydzień i na pewno znajdą się tam składniki do przygotowania tych świetnych śniadań. Spróbujecie? Pamiętajcie, żeby odwiedzić bloga Magdy i polubić fanpage na Facebooku. Znajdziecie tam dużo fajnych inspiracji jedzeniowych!


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym

Przedszkole to nie bułka z masłem, czyli o czym należy pomyśleć wybierając przedszkole



Stało się. Nawet nie wiem kiedy, ale mam już w domu przedszkolaka. Dopiero była taka malutka! Dopiero zaczynała chodzić i mówić. Teraz już samodzielna i rezolutna gotowa jest na nowe wyzwania. Trzylatka, przedszkolak. Oficjalnie dziecię idzie do przedszkola od września. Do jakiego? To się dopiero okaże. 


Całe to zamieszanie z wyborem przedszkola, a potem zapisami, było dla mnie jakąś czarną magią. Najpierw musiałam znaleźć odpowiednie placówki spośród ponad dwustu! Tylko jak skoro w ogóle ich nie znam? Potem całe to czekanie, wypełnianie dokumentów, brak jasnych informacji. Paranoja. Dla świeżaków w tym temacie to nie jest łatwa sprawa. Do tego dochodzi stres, bo skąd mam mieć pewność, czy dobrze wybrałam?

Przedszkole to nie bułka z masłem


Dla mnie temat przedszkola jest dosyć poważny. Ba! Nawet powiedziałabym, że ważniejszy niż wybór studiów. Dlaczego? Dlatego, że właśnie teraz mózg mojego dziecka rozwija się w szaleńczym tempie. Teraz kształtuje się jej osobowość. Każde zdarzenie w jej życiu ma ogromne znaczenie, a skutki tych zdarzeń będą widoczne w przyszłości. Teraz pracujemy nad tym, jak będzie sobie kiedyś radzić i stwarzamy sprzyjające warunki do swobodnego rozwoju. Przykre doświadczenia na tym etapie mogą się ciągnąć za dzieckiem do końca życia. Nie wyobrażam sobie, żeby teraz ktoś (np. nauczyciel w przedszkolu) swoją niewiedzą, brakiem doświadczenia czy wręcz umyślnym działaniem wyrządził mojemu dziecku krzywdę, a o takich przypadkach niestety słychać regularnie. Zastraszanie, obraźliwe słowa, wyśmiewanie, brak wsparcia. To się dzieje! To nie jest tylko przedszkole. To aż przedszkole.

Kręta droga, czyli wybór przedszkola


Miło byłoby, gdyby przedszkole było tanie, z cudowną kadrą dającą dzieciakom całe serducho, z pysznym jedzeniem, mnóstwem fajnych zajęć, w fajnym budynku i dobrej lokalizacji… Trochę się zagalopowałam. Już na etapie poszukiwań myślałam, że niemożliwe jest znalezienie takiej właśnie placówki. Bo jako rodzic wymagań mam sporo. W końcu chodzi o moje jedyne, najukochańsze dziecko. A przedszkola jakie bywają, każdy wie. Skąd zatem mam wiedzieć, które przedszkole spełnia właśnie te warunki? Nie mamy znajomych z przedszkolakami, więc tym trudniej było nam podjąć decyzję.

Pierwsze pytanie, jakie nasuwa się, szukając odpowiedniego przedszkola, to czy będzie prywatne, czy publiczne. Te przede wszystkim różnią się ceną. O ile w placówkach publicznych sprawa jest jasna, bo w danych godzinach za opiekę się nie płaci, a poza wyznaczonymi godzinami przedstawiona jest stawka za każdą godzinę i koszt wyżywienia, tak w prywatnych jest to bardziej skomplikowane. Nie ukrywajmy, prywatne są droższe, a cena dla wielu rodziców może być decydującym czynnikiem. W dużych miastach często czesne sięga najniższej krajowej! Bywają też przedszkola dofinansowane przez miasto, a ich koszt porównywalny jest z przedszkolami publicznymi. Trzeba dobrze szukać.

Warto wspomnieć też o tym, że drogie nie zawsze oznacza dobre. Kolorowe ulotki zachęcające do wpisania dziecka na listę przedszkolaków, festyny na dniach otwartych, super nowe zabawki i ogólny wypas, często mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Umówmy się - prywatne przedszkole to biznes, a w biznesie chodzi o to, żeby zarobić jak najwięcej. Już kilka razy słyszałam historie, jak to znajomi znajomych uciekali z dzieckiem z prywatnego przedszkola, bo miało być zupełnie inaczej... Nie chcę straszyć i generalizować. Po prostu trzeba być czujnym.

Na etapie wyboru, przygotowałam sobie listę 10 placówek. Zawsze lepiej wybierać z 10 niż z 200. Co brałam pod uwagę? Moje wytyczne:

- lokalizacja - wiecie, jakie to trudne?! Celowałam mniej więcej w obszar między domem a pracą z myślą o tym, żeby babcia też nie musiała przemierzać całego miasta i żeby było ok w razie jakiejś nieoczekiwanej zmiany w życiu. Po prostu miejsce uniwersalne.

- informacje na stronie internetowej przedszkola - godziny otwarcia, plan dnia, jadłospis, czy jest kuchnia na miejscu, jak wygląda ogród, jakie do tej pory były organizowane wycieczki dla maluchów, wydarzenia w przedszkolu, zdjęcia. I tu powiem Wam, że zdjęcia z poprzednich lat miały dla mnie spore znaczenie, bo na nich było widać, czy dzieciaki są zadowolone. Wyrazy twarzy dzieci i nauczycieli można odczytać z takich zdjęć.

Fajnie, ale nie mogę zgłosić dziecka do 10 przedszkoli. Kolejnym krokiem było wyszukanie relacji rodziców. Skoro wśród znajomych na próżno było nam szukać informacji, zasięgnęłam opinii w Internecie. Pomocna była lokalna grupa mam, gdzie dostałam kilka odpowiedzi na zadane pytania. Przeczesałam różne wiarygodne fora, gdzie mamy szczerze opisywały swoje wrażenia. Na tej podstawie z listy odpadło 6 placówek! Co dalej? Pozostało odwiedzenie przedszkoli podczas drzwi otwartych i podjęcie decyzji, gdzie zapisujemy dziecię. Udało się. Teraz już tylko musimy cierpliwie czekać na wyniki rekrutacji i rozpocząć adaptację.

Opracowaliśmy sobie też plan awaryjny, żeby spać spokojnie. Niby wszystkie trzylatki powinny zostać przyjęte do przedszkoli, ale jeśli dziecię nie dostanie się do tych trzech, które wybraliśmy, to lipa. Nie biorę pod uwagę innych publicznych. Znaleźliśmy zatem w fajnej cenie prywatne przedszkole, które rozwiązuje nam ewentualny problem.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej na temat przedszkoli i adaptacji, zachęcam Cię gorąco do przeczytania tych artykułów przygotowanych przez portal Tatento.pl

Po co iść na dni otwarte do przedszkola? (KLIK)

Prywatne czy publiczne – jakie przedszkole wybrać? (KLIK)

Przedszkole: jak złagodzić stres dziecka? (KLIK)

Adaptacja przedszkolaka w nowym miejscu i grupie rówieśniczej (KLIK)

Wybór przedszkola: 10 rzeczy, na które warto zwrócić uwagę. (KLIK)

Program nauczania w przedszkolu – jak wygląda edukacja przedszkolna? (KLIK)


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym

ABC zdrowego noska, czyli jak walczyć z katarem u dziecka


Katar. To zdecydowanie najbardziej znienawidzona przeze mnie dolegliwość. Skutecznie utrudnia codzienne funkcjonowanie. Nie mogę oddychać, nie mogę mówić. Jakbym się nie położyła czy usiadła, to zawsze jest źle. A jak dziecko ma katar… o matko! Chodzi z gilami po pas, spać nie może, z jedzeniem kiepsko, a ja wysiadam od marudzenia. I tak leci dzień za dniem z tym okropnym katarem, który nie chce zniknąć.


Mówi się, że katar to nie choroba. To zależy. Jeśli towarzyszy przeziębieniu czy grypie, to chorobą już jest. Natomiast katar może się pojawić o każdej porze roku, nie tylko w okresach przeziębieniowych. Wiosną alergicy maszerują po ulicach z chusteczkami przytkniętymi do nosów. Jesienią i zimą wiadomo – wirusy i bakterie. A latem – suche powietrze i kurz unoszący się nad chodnikami. Osobiście znam i mam w domu dorosłego osobnika, który smarka przez cały rok, tak po prostu. Nie ma alergii, nie jest chory, po prostu miewa katar. Jak żyć?!

Jakikolwiek by ten katar nie był, nie można go ignorować, zwłaszcza u dzieci. Wydzielina z nosa może mieć różne kolory i konsystencję. Na przykład zielony = wirus lub bakteria. Dlatego zawsze warto zwrócić się do lekarza i sprawdzić, czy przyczyną kataru nie jest coś poważnego. Tym bardziej, że nieleczony katar u niemowlaka może mieć sporo konsekwencji. Dziecko nie chce jeść, bo trudno ssać pierś czy pić z butelki kiedy nie można oddychać przez nos. Nie chce spać, no bo jak, jeśli zaraz po położeniu zaczyna kaszleć i nie może złapać oddechu. Jest rozdrażnione i marudne. Co więcej, katar może wywołać zapalenie ucha, a to już nie są przelewki. U nas zawsze infekcje postępowały szybko. Jednego dnia lekki katar spływający do gardła, a następnego zapalenie oskrzeli. I tak kilka razy w roku…

Na szczęście przez te 3 lata wyrobiliśmy sobie system walki z katarem u Hanki. Widzę pierwsze objawy i już stoję uzbrojona w sprzęty i zaczynam działać. Nie będzie mi tu gad jeden psuł całego tygodnia! Jak zatem walczyć z katarem u dziecka? Najlepiej szybko :) A to nasze sposoby:

Nawilżaj powietrze


Jakiś czas temu Skiba zakupił urządzonko do pomiaru wilgotności w mieszkaniu. Ustawił je dumnie w pokoju Hanki i zdębiał, kiedy zobaczył, że poziom wilgotności powietrza to tylko 29%, a zalecane jest od 40 do 60%. Kupiliśmy nawilżacz powietrza i od razu poczuliśmy różnicę. Tym bardziej, że po chwili Hankę rozłożyło przeziębienie i pojawił się katar, więc testowaliśmy sprzęt w realnych warunkach chorobowych. Wcześniej każda noc była koszmarem. Dziecko budziło się kilka razy żeby oczyścić nos, a wydzielina powodowała okropny kaszel. Kiedy powietrze jest odpowiednio nawilżone, noce w czasie choroby są o wiele spokojniejsze. Śluzówka nosa nie wysusza się, a wysuszona produkuje więcej wydzieliny. Nie musimy wstawać do Hanki kilka razy, a co najwyżej raz w ciągu nocy. Dziecko śpi spokojnie. I my też.

Istotna jest też temperatura w pokoju. Nie może być za ciepło i najlepiej przez noc w ogóle nie grzać, bo to dodatkowo wysusza powietrze. Jeśli nie masz w domu nawilżacza powietrza, możesz położyć na kaloryfer mokre ręczniki lub zawiesić ceramiczny zbiornik na wodę. Choć przyznam, że takie zbiorniki mieliśmy zawsze w każdym pokoju i dla nas nie były wystarczające.

Inhaluj dziecię


W ciągu dnia i w nocy stawiam w pokoju garnek z gorącą wodą i rumiankiem lub olejkiem eukaliptusowym. Oczywiście garnek stoi w miejscu niedostępnym dla dziecka. Zapach roznosi się po pokoju i ułatwia oddychanie. Możesz też posadzić malucha na swoich kolanach i zrobić inhalację. Dzięki temu może zmniejszyć się obrzęk śluzówki, a dziecko – poczuje ulgę. Uskuteczniamy też inhalacje z soli fizjologicznej, co jest świetnym rozwiązaniem.

Oczyszczaj, oczyszczaj i jeszcze raz oczyszczaj mały nosek


To jest najważniejszy punkt. Ze względu na możliwe powikłania spowodowane katarem trzeba jak najczęściej oczyszczać nos dziecka. I tutaj mam kilka rad. Po pierwsze daruj sobie gruszkę. Co jak co, ale tym ustrojstwem nie umiałam nic wyciągnąć z nosa Hanki. Po prostu gruszka była za słaba. Przez kilka miesięcy stosowaliśmy aspirator „manualny”, czyli wysysaliśmy wydzielinę. Niby urządzenie świetne, ale nie dla mnie. Usuwanie w ten sposób wydzieliny z nosa było dla mnie po prostu bleee, choć wiedziałam, że przecież nic dalej nie poleci. Tak czy inaczej, nawet taki aspirator nie dawał już rady, kiedy dziecię skończyło rok. W związku z tym przerzuciliśmy się na aspirator podłączany do odkurzacza i to był strzał w dziesiątkę! Nie wiem, jak mogliśmy wcześniej funkcjonować bez tego urządzenia. Oczyszcza nos szybko i dokładnie.

Nie oczyścisz zaschniętej w nosie wydzieliny, dlatego zawsze najpierw aplikuję do nosa dziecka roztwór wody morskiej i po chwili używam aspiratora, który wszystko wyciągnie. A właśnie! W aptece znajdziesz roztwory wody morskiej wielu firm i warto zwrócić uwagę, czy jest to roztwór hipertoniczny, czy izotoniczny. Roztwór hipertoniczny obkurcza błonę śluzową, czyli udrożnia zatkany nos. Jest idealny w przypadku infekcji. Natomiast roztwór izotoniczny jest słabszy, więc oczyszcza błonę śluzową, ale jej nie obkurcza. Oznacza to, że sprawdzi się w codziennej pielęgnacji małego noska.

Dziecko nie musi być chore, żeby trzeba było oczyścić nos. Hania często budzi się rano z przytkanym nosem albo w ciągu dnia coś jej tam się zgromadzi i nie może swobodnie oddychać podczas zabawy. U nas najlepiej sprawdza się RhinotonSpray (na rynku jest dosyć długo bo ok 16 czy 17 lat). Rozpuszcza zaschnięte babole (też tak mówicie? :D), a dziecię może dalej hasać.

Jak najbardziej ułatwiaj dziecku funkcjonowanie


Z katarem nie jest lekko. I choć sama sobie potrafię wytłumaczyć, że muszę się przemęczyć i w końcu to minie, to i tak się wkurzam. Maluchowi niestety tego nie wytłumaczysz, więc postaraj się ułatwić mu funkcjonowanie. Niemowlaki najlepiej kłaść jak najczęściej na brzuchu, żeby wydzielina sama wypływała i nie zatykała nie tylko nosa ale i uszu! Pozycja pionowa na rękach mamy na pewno przyniesie dziecku ulgę. Podczas spania ważne jest, aby głowa dziecka była wyżej niż klatka piersiowa. My wkładaliśmy pod materac ręcznik, ale można też podłożyć coś pod nogi łóżeczka. W ten sposób nadmiar wydzieliny będzie spływał, a nie zatykał nos. Do tego stosuj trzy powyższe punkty i jakoś przeżyjecie katar.

To sposoby na walkę z katarem, które sprawdziły się u nas i które stosujemy od pierwszego przeziębienia. Niestety to czas, który po prostu trzeba przetrwać i zawsze trwa co najmniej kilka dni. Możesz również stosować maść majerankową na przetarty nosek czy specjalne krople na katar, ale tylko po konsultacji z lekarzem. Ja preferuję naturalne sposoby i raczej unikam kropli na katar. Udaje się nam to, dzięki stosowaniu powyższych metod a także używaniu sprejów na bazie naturalnych składników. Pamiętaj, że z wszelkimi niepokojącymi objawami powinnaś pójść do lekarza. U maluchów infekcje mogą postępować bardzo szybko i nawet z pozoru niewinny katar może przerodzić się w coś poważnego. Wiem coś o tym!


Wpis powstał we współpracy z firmą Krewel Meuselbach, producentem wyrobów medycznych na bazie naturalnej wody morskiej: hipertonicznego AspectonuSpray (od 8. roku życia) i sprayu do nosa Rhinotonu (od 6. miesiąca życia).
Tekst prezentuje jedynie zdanie autorki i ma jedynie charakter informacyjny. Nie może być traktowany jako porada medyczna lub farmaceutyczna.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym


Złote rady lekarzy i specjalistów, których nie powinnaś słuchać. Historie prawdziwe



Dziecko choruje, więc idziesz do lekarza. Ten sprzeda Ci kilka złotych rad. Nie wątpisz, przecież to specjalista. Pierwsza ciąża, pierwsze dziecko, więc kogo masz słuchać jak nie lekarza? Żadna z nas nie była alfą i omegą od pierwszego miesiąca ciąży. Potem biegniesz z receptą do apteki, a tam dostajesz kolejne cudowne rady. Wszystko brzmi wiarygodnie. W końcu powinnaś skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą. Ale czy na pewno?